Trzy kolorowe zdjęcia w kolażu z pacjentem p. Jarosławem.

Jeszcze niewiele ponad rok temu wchodzenie pod górę wywoływało u Pana Jarosława ból w klatce piersiowej. Dziś 58-letni mężczyzna, po operacji kardiochirurgicznej i z trzema pomostami wieńcowymi, ma za sobą wszystkie 28 szczytów Korony Gór Polski!

Jeszcze niewiele ponad rok temu wchodzenie pod górę wywoływało u Pana Jarosława ból w klatce piersiowej. Dziś 58-letni mężczyzna, po operacji kardiochirurgicznej i z trzema pomostami wieńcowymi, ma za sobą wszystkie 28 szczytów Korony Gór Polski. W góry zaczął wracać około dwa miesiące po operacji. Finałem tej drogi były Rysy – najwyższy szczyt Polski.

Fot. 1. Pacjent Pan Jarosław, fot. 2. Pan Jarosław wraz z prof. dr hab. n. med. Januszem Konstantym-Kalandykiem, fot. 3. dr hab. n. med. Sylweriusz Kosiński z Pracowni Medycyny Górskiej Wydziału Lekarskiego UJ CM.

„Dla mnie to WIELKI SUKCES” – napisał na Facebooku po zdobyciu Rysów. Za tym krótkim zdaniem kryje się historia choroby, operacji, powrotu do aktywności i ludzi, którzy towarzyszyli mu na kolejnych etapach tej drogi.

Kiedy w 2025 roku Pan Jarosław trafił do Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jana Pawła II, miał 57 lat. Od około dwóch lat obserwował pogorszenie tolerancji wysiłku. Ból w klatce piersiowej pojawiał się m.in. podczas wchodzenia pod górę, ale także w sytuacjach stresowych.

Diagnostyka potwierdziła chorobę wieńcową. Koronarografia wykazała istotne zmiany w naczyniach wieńcowych, a po analizie przypadku przez Heart Team pacjent został zakwalifikowany do operacji pomostowania aortalno-wieńcowego (CABG).

W czerwcu 2025 roku przeszedł operację kardiochirurgiczną. Wykonano trzy pomostowania tętnicze z wykorzystaniem obu tętnic piersiowych wewnętrznych. Lewą tętnicę wykorzystano do zespolenia sekwencyjnego z dwiema gałęziami naczyń wieńcowych, prawą połączono z gałęzią międzykomorową przednią – LAD.

Była to operacja wymagająca ze względu na charakter i rozległość zmian w naczyniach wieńcowych oraz techniczny aspekt wykonanych pomostów. Zdecydowaliśmy się na wykonanie trzech pomostowań z wykorzystaniem obu tętnic piersiowych wewnętrznych. Tego typu zabieg wymaga precyzji, doświadczenia i bardzo dobrego wyszkolenia technicznego, ale jest metodą dającą bardzo dobre długoterminowe efekty. Operacja przebiegła zgodnie z planem, a dalszy przebieg leczenia pozwolił pacjentowi stopniowo wracać do aktywności. Oczywiście wtedy nikt z nas nie zakładał, że tak szybko i w tak imponujący sposób wróci również w góry – mówi prof. Janusz Konstanty-Kalandyk, który operował Pana Jarosława.

Kilka tygodni po zabiegu pacjent zaczął stopniowo wracać do aktywności. Jednym z jej najważniejszych elementów ponownie stały się góry. Kolejne miesiące przynosiły kolejne zdobyte szczyty, aż na liście znalazło się ich 27. Pozostały już tylko Rysy…

Wejście na wysokość 2499 m n.p.m. stało się symbolicznym finałem całej drogi. Jeszcze przed leczeniem wysiłek podczas podejść wywoływał ból w klatce piersiowej. Niewiele ponad rok później Pan Jarosław stanął na najwyższym szczycie Polski i zakończył projekt rozpoczęty po operacji serca. Pochwalił się tym na swoim koncie w mediach społecznościowych.

Dla mnie to WIELKI SUKCES. Rok temu z okładem, opuszczając Szpital Jana Pawła II, miałem nadzieję, że jeszcze wrócę do aktywności i jakoś inaczej te swoje klocki poukładam. Dzisiaj, z trzema bajpasami, kończę, wchodząc na Rysy, Koronę Gór Polski. W rok czasu zdobyłem 28 szczytów, największych polskich pasm górskich. Zacząłem 2 msc. po operacji. Chwilę później dodał: A teraz po prostu się rozpłakałem… Przebyłem potężnie dłuuuuuuuugą drogę.

Wśród osób, którym podziękował, znalazł się prof. Janusz Konstanty-Kalandyk.

To była ogromna radość i wzruszenie. W naszej pracy na co dzień koncentrujemy się na zabiegu, bezpieczeństwie pacjenta i jego powrocie do zdrowia. Takie wiadomości przypominają jednak, że za wynikami badań i procedurami medycznymi stoi konkretny człowiek, który chce wrócić do swojego życia, rodziny i pasji. Informacja, że niewiele ponad rok po operacji Pan Jarosław zdobył wszystkie 28 szczytów Korony Gór Polski, była dla mnie czymś wyjątkowym. To jego sukces – efekt determinacji, pracy i konsekwencji. Cieszę się, że swoją wiedzą i umiejętnościami mogłem pomóc w leczeniu choroby wieńcowej Pana Jarosława. Dla kardiochirurga trudno o piękniejszą wiadomość od pacjenta niż ta, że po leczeniu może znów robić to, co naprawdę kocha! – podkreśla prof. Janusz Konstanty-Kalandyk.

Skala tego osiągnięcia jest szczególna również z punktu widzenia medycyny górskiej. Jak zwraca uwagę dr hab. n. med. Sylweriusz Kosiński z Pracowni Medycyny Górskiej Wydziału Lekarskiego UJ CM, zdobycie Korony Gór Polski jest poważnym wyzwaniem wysiłkowym nawet dla osoby zdrowej.

Zdobycie Korony Gór Polski jest dużym wyzwaniem nawet dla zdrowego człowieka. W przypadku wyjść wysokogórskich dodatkowym obciążeniem staje się wysokość i związana z nią mniejsza dostępność tlenu, a także zmienne warunki atmosferyczne i wahania ciśnienia. Wymaga to odpowiedniego przygotowania, stopniowej adaptacji do wysiłku, a w przypadku osób z chorobami układu krążenia – szczególnej ostrożności i uwzględnienia rezerwy wieńcowej mięśnia sercowego – mówi dr hab. n. med. Sylweriusz Kosiński.

Jak podkreśla, z perspektywy wieloletnich doświadczeń związanych również z ratownictwem górskim osiągnięcie Pana Jarosława jest sytuacją wyjątkową.

Z naszego doświadczenia wynika, że jest to przypadek bardzo rzadki. Jestem pełen podziwu zarówno dla Pana Jarosława, jak i dla zespołu Oddziału Klinicznego Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jana Pawła II. Przeprowadzenie tak wymagającej operacji w sposób, który pozwolił pacjentowi wrócić do takiej aktywności, a następnie zdobyć Koronę Gór Polski, jest niezwykłym osiągnięciem – dodaje dr hab. n. med. Sylweriusz Kosiński.

Historia Pana Jarosława nie oznacza jednak, że podobną drogę może lub powinien powtórzyć każdy pacjent po operacji serca. Powrót do intensywnego wysiłku po zabiegu kardiochirurgicznym powinien być indywidualny, stopniowy i uzgodniony z prowadzącymi specjalistami. Szczególnego przygotowania wymagają góry. Znaczenie ma nie tylko wydolność i kondycja, lecz także doświadczenie i przygotowanie.