Strona główna Szpital Aktualności Młodzi ludzie uratowani...

05.08.2020

Młodzi ludzie uratowani...

Prof. Bogusław Kapelak – ordynator Oddziału Klinicznego Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii apeluje do pacjentów, aby nie zwlekali ze zgłaszaniem się do lekarzy. To niezwykle ważne zwłaszcza w czasach pandemii i zwłaszcza wtedy, gdy dolegliwości dotyczą młodych ludzi.

- W społeczeństwie istnieje często obawa przed kontaktem z lekarzami, więc teraz ludzie chorzy zwlekają z wizytą – ostrzega prof. Kapelak - Niestety nie jest prawdą obiegowa opinia, że niewydolność serca to choroba tylko ludzi starszych, chorują także młodzi i co więcej u nich dolegliwości mają nieco inny przebieg. Kardiomiopatia u osób dwudziestoletnich, które są wydolne narządowo, może nie dawać żadnych typowych objawów, szczególnie w pierwszej fazie. Potem pojawia się duszność, kołatanie serca, obrzęk kończyn dolnych, nadmierne zmęczenie i to są sygnały, że należy udać się do lekarza zanim dojdzie do gwałtownego załamania układu krążenia.


W ciągu ostatniego tygodnia w naszym szpitalu udało się uratować życie trójce młodych pacjentów – w wieku od 22 do 34 lat – cierpiących na ostrą niewydolność serca.

- To bardzo rzadki przypadek, ponieważ chodzi o pacjentów, u których w krótkim czasie zastosowaliśmy trzy różne nowoczesne metody inwazyjne: chodzi o młodą matkę po przeszczepieniu serca, mężczyznę, któremu wszczepiona została pompa wspomagania krążenia LVAD oraz pacjenta, któremu implantowaliśmy krótkoterminowy system wspomagania ECMO – mówi dr hab. n. med. Dorota Sobczyk – zastępca dyrektora ds. lecznictwa.


Ostatni ze wspomnianych pacjentów trafił do Szpitala im. Jana Pawła II w sobotę w środku nocy z ciężką kardiomiopatią o trudnej do ustalenia przyczynie. Serce trzydziestoczterolatka zatrzymało się już w innym szpitalu, gdzie podjęto resuscytację i zaintubowano go.

-Kiedy przywieziono go do naszego szpitala praktycznie umierał – mówi doc. Karol Wierzbicki, Kierownik Odcinka Transplantologii i Mechanicznego Wspomagania Krążenia - Nie mogliśmy zrobić przeszczepu, bo na nowy organ się przecież czeka, niemożliwe było również wszczepienie pompy LVAD, ponieważ ona wspomaga głównie lewą komorę serca, a u tego pacjenta nie pracował cały ten organ. Zastosowaliśmy więc pozaustrojowe wspomaganie funkcji narządów ECMO  (ExtraCorporeal Membrane Oxygenation). To urządzenie samo w sobie nie leczy niewydolnego narządu, daje jednak czas potrzebny do wyzdrowienia lub – jak w tym przypadku – do kwalifikacji i oczekiwania na nowy organ do przeszczepu. Istnieją dwa sposoby wspomagania ECMO. W obu zastosowany jest dokładnie taki sam układ pozaustrojowy. Kaniula, którą pobierana jest krew do układu, w każdym z tych sposobów założona jest tak samo - do dużej żyły centralnej. Różnica polega jedynie na innym podłączeniu kaniuli oddającej, czyli prowadzącej krew utlenowaną z ECMO. Jeżeli jest ona podłączona również do układu żylnego, mówimy o ECMO żylno-żylnym, ale w tym przypadku wspomagana jest jedynie funkcję płuc. My zastosowaliśmy ECMO żylno-tętnicze, kaniula oddająca wprowadzona jest wtedy do układu tętniczego, dzięki temu zastępowana jest funkcja zarówno płuc jak i serca.


Pacjent przebywa na Oddziale Intensywnej Terapii został  już wybudzony i odłączony od respiratora, jest w logicznym kontakcie bez uszkodzeń neurologicznych.

- U pacjenta po zatrzymaniu krążenia proces wybudzania nie przebiega łatwo – mówi dr Hubert Hymczak, zastępca Ordynatora Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii – po wybudzeniu ocenia się, czy podczas zatrzymania krążenia nie nastąpiły jakieś uszkodzenia centralnego układu nerwowego. Myślę, że pacjent rokuje dobrze, został zakwalifikowany do przeszczepu serca i ma duże szanse przeżycia, ponieważ jego stan ogólny – wykluczając niewydolne serce - jest dość dobry.

Szpital